Wywiad z p. Robertem Wyskiel - rzeźbiarzem

       20 maja br. mieliśmy okazję przeprowadzić wywiad z p. Robertem Wyskiel - rzeźbiarzem, tworzącym w drewnie i lodzie. 

 

Proszę powiedzieć kilka słów o sobie. Kim Pan jest? Czym się zajmuje?

Zajmuje się rzeźbą w drewnie a także lodzie. Nie mam wykształcenia artystycznego, przez wiele lat spełniałem się w gastronomii, ponieważ z zawodu jestem kucharzem. Pięć lat temu odkryłem swój talent, który teraz jest nie tylko sposobem na utrzymanie ale także pasją. Mam 45 lat mieszkam w Gdyni, jestem żonaty i mam szóstkę wspaniałych dzieci.

Jaką rolę według Pana pełni sztuka religijna w kulturze?

Na początku mojej przygody z rzeźbą były tematy religijne, może dlatego że korzenie mojej rodziny sięgają Podkarpacia, gdzie jako mały chłopak jeździłem do babci na wakacje. W małej wiosce i okolicach a także w drodze do samego Rzeszowa mogłem napatrzeć się co roku na ogrom kapliczek z Maryją w każdym domostwie. Były także inne symbole religijne a przede wszystkim postać Jezusa Frasobliwego. Po trzydziestu paru latach kiedy niestety pojechałem żegnać moich dziadków krajobraz wokół zmienił się bardzo ale kapliczki stoją nadal a w niektórych miejscach są kolejne, nowe....to pokazuje, że zapotrzebowanie na ten rodzaj sztuki zawsze był i ma się dobrze – oczywiście, że nie wszędzie bo nie w każdym miejscu w Polsce ale jednak trudno nie oprzeć się wrażeniu, że szczególnie w wioskach i małych miasteczkach.

Co wpłynęło na Pana zainteresowanie rzeźbiarstwem?

Moja przygoda z rzeźbiarstwem rozpoczęła się w momencie nieszczęścia, jakie mnie dotknęło - 6 lat temu nieznany dotąd sprawca podpalił moją knajpkę sezonową we Władysławowie, spłonęła doszczętnie. Postanowiłem ją odbudować jednak, gdy pożyczone pieniądze na odbudowe się skończyły a brakowało wystroju postanowiłem zrobić go sam. Tak powstała pierwsza rzeźba a potem kolejna... Może nie były to "dzieła sztuki" ale klimat ludowy jak najbardziej. To zachęciło mnie do dalszej twórczości, przyjeżdżali znajomi ,turyści i chcieli takie prace więc rzeźbiłem i doskonaliłem swój warsztat.

Jakie rzeźby tworzy Pan najczęściej? Czy pojawiają się dzieła religijne? 

Tak jak wcześniej wspomniałem początki mojego rzeźbienia to prace ludowe, ściśle związane z nadmorskim rejonem, gdzie mieszkałem - Władysławowo, miasteczko o korzeniach rybackich. W swoich pracach przedstawiałem życie rybaków i ich rodzin, nie brakowało także tematów religijnych takich jak kapliczki, Jezus Frasobliwy a także szopki Bożonarodzeniowe. Z roku na rok zacząłem jednak coraz mniej tego rodzaju prac tworzyć. Wynikało to przede wszystkim z podniesienia moich umiejętności, szukania coraz to trudniejszych tematów a także z zapotrzebowania. Przeprowadzka do Gdyni pokazała, że w dużych miastach jest o wiele mniejsze zapotrzebowanie na rzeźby sakralne.

Ile czasu zajmuje Panu wykonanie jednej rzeźby? Jak wygląda proces tworzenia takiego dzieła? 

Kiedyś rzeźbiarze musieli pracować wiele miesięcy nad jedną postacią naturalnej wielkości. Dzisiaj wygląda to zupełnie inaczej - do dyspozycji jest tak dużo sprzętu takiego jak pilarki, szlifierki elektryczne, dłuta, że taka rzeźba powstaje w kilka dni. Po obróbce z "grubsza" pilarką spalinową nadaje się fakturę albo dłutami albo zupełnie gładką za pomocą całej gamy szlifierek elektrycznych. Tak jak wszędzie i w każdej dziedzinie życia postęp wszedł wielkimi krokami...

Niektórzy rzeźbiarze, zanim zabiorą się do pracy robią dokładny plan. Czy Pan również?

Pracuje bez planów. Rzadko się przygotowuje. Widzę drewno i od razu wszystkie wymiary uwzględniam w swojej wyobraźni. Albo się to widzi, albo nie. Bez wyobraźni nie ruszyłbym z miejsca. Gdy patrzę na bryłę drewna, zawsze wiem co z niej powstanie. Takie podejście jest ryzykowne, czasami popełniam błędy, ale ostatecznie zawsze wychodzę na tym dobrze.

Z jakiego swojego dzieła jest Pan najbardziej dumny?

Jestem dumny z każdej mojej pracy. Trudno byłoby mi wskazać tą najlepszą, w każdej pozostawiam kawałek siebie i staram się wykonać ją najlepiej jak potrafię.

Którzy polscy twórcy rzeźb mieli i mają wpływ na Pana twórczość?

Jestem samoukiem, dlatego nie mam swoich znanych twórców, którzy są moją inspiracją. Tworzę to co lubię i na co jest zapotrzebowanie - tworzę bo to kocham - tworzę tak jak sam to widzę.

Gdzie można zobaczyć Pana prace?  

Moje prace zobaczyć można w Muzeum Obrony Wybrzeża na Helu, Muzeum Rękodzielnictwa w Sarbsku, Muzeum Pszczelarstwa w Kluczborku, Muzeum Kujaw Zachodnich w Łojewie, Muzeum Chrystusa Frasobliwego w Jeżowem a także w wielu miejscach w Polsce – szczególnie w centralnych miejscach małych miejscowości.

Czy rzeźbiarstwo pochłania Pana całkowicie?

Rzeźbienie nie jest zajęciem, które pochłania mnie na kilka godzin dziennie. Często są to wieczory, weekendy i święta ale gdy człowiek chce, to czas się znajdzie. Kocham to, co robię i myślę, że w tym tkwi cały sekret. Nawet teraz, kiedy rozmawiamy, myślę o tym, że za chwilę będę mógł oddać się swojej pasji. Ta myśl nakręca mnie każdego dnia.

Czy otrzymał Pan dotychczas jakieś nagrody za swoją twórczość?

Nagrodą dla rzeźbiarza jest przede wszystkim ukończone dzieło, które zdobi wiele lat dane miejsce. Ja tworzę głownie rzeźby duże, monumentalne, 2-3 metrowe, właściwie nie ma województwa w naszym kraju, gdzie nie pozostawiłem śladu swojej twórczości. Z tego się cieszę, ponieważ tego rodzaju rzeźby tworzone podczas plenerów ogólnopolskich, co roku w letnim okresie przetrwają niejednego z nas.

Zlecenie Pana marzeń to…?

Moim marzeniem, które zbliża się wielkimi krokami jest wykonanie największej, leżącej rzeźby na Świecie i tym samym pobicie rekordu Guinnessa. Na razie jestem w fazie szukania odpowiedniego drzewa, które musi mieć co najmniej 15 metrów.....

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcia dzięki uprzejmości p. Roberta.