Wywiad z p. Zbigniewem Muziewiczem - twórcą witraży
22 maja mieliśmy okazję przeprowadzić wywiad z p. Zbigniewem Muziewiczem - twórcą witraży sakralnych i świeckich.
Co wpłynęło na Pana zainteresowanie witrażami? Czy jest to pierwszy rodzaj sztuki, który podjął Pan w swojej działalności artystycznej?
Jak zwykle w takich sytuacjach zadecydował przypadek. Oczywiście wcześniej rozwijałem umiejętności plastyczne. Dużo rysowałem i malowałem różnymi technikami. Robiłem także grafiki. Dzisiaj mogę powiedzieć, że to było dobre przygotowanie do zawodu witrażownika. Wówczas, jak już wcześniej wspomniałem przez przypadek podjąłem pracę w pracowni witraży INCO we Wrocławiu, gdzie spotkałem młody, ambitny zespół ludzi, dla których witraże były pasją i to mi się udzieliło. Otworzyłem własną pracownię i od trzydziestu pięciu lat robię witraże z absolutnym zaangażowaniem.
Proszę nam opowiedzieć jak przebiega proces tworzenia witraży?
W procesie realizacji witraży projekt odgrywa kuczową rolę. Kiedyś wykonywano projekty na kartonach w skali 1:1, na których nanoszono bardzo dokładnie kompozycję, opracowanie malarskie, podział szkieł z uwzględnieniem kolorów i wszystkich innych form zdobienia jakie twórca przewidział. Dobrze przedstawił to Tadeusz Adamowicz w książce "Witraże Fryburskie Józefa Mechoffera". Obecnie wykonuje się projekty pomniejszone, zazwyczaj w skali 1:10. Taki projekt wystarcza do rozmów z inwestorem, jednak w przypadku zastosowania zaawansowanych form zdobienia konieczne jest moim zdaniem wykonanie przynajmniej rysunków w skali 1:1. Ułatwiają one wykonanie na szkle opracowania malarskiego tworzonego emaliami szkliwnymi, które następnie utrwala się w wysokiej temperaturze. Jednym z elementów dokumentacji jest rysunek linearny określający kształty szkieł. Ten rysunek zostaje następnie rozcięty wzdłuż narysowanych linii, a powstałe kawałki kartonu służą jako szablony do cięcia szkła. Kiedy szkła mamy wycięte i umieściliśmy na nich opracowanie malarskie, możemy przystąpić do składania kwatery witrażowej. Używamy do tego dwuteowników ołowianych tzw. szprosy, lub techniki Tiffany, czyli taśmy miedzianej i cyny.
Jakie techniki zdobienia szkła Pan stosuje?
Podstawowymi technikami zdobienia szkła w witrażownictwie jest malowanie farbami szkliwnymi (kontur i patyna). Dodatkowo szkło można trawić, grawerować lub malować farbami transparentnymi i pastami laserunkowymi. Stosując te techniki można osiągać zupełnie niewiarygodne efekty. Wszystko w rękach i wyobraźni twórcy.
Pamięta Pan swój pierwszy witraż? Proszę coś o nim opowiedzieć.
Ten pierwszy witraż był dwa razy. Raz, kiedy zaczynałem uczyć się witrażownictwa i była to walka z materią i własnymi umiejętnościami lub raczej ich brakiem. Był to dosyć trudny motyw roślinny (za trudny jak na pierwszy raz). Całość zakończyła się sukcesem, bo zdołałem wyciąć szkła, poskładać w ołów i polutować, ale powiedzmy sobie szczerze: estetyką nie powalał.Drugi pierwszy witraż zrobiłem w swojej własnej pracowni i był to Mieszko I wg Jana Matejki. Teraz zrobiłbym go zupełnie inaczej, ale wówczas była to całkiem poważna realizacja.
Czy istnieje duża różnica między technologią używaną dawniej i dzisiaj?
Patrząc ogólnie można by powiedzieć, że przez wieki właściwie nic się nie zmieniło, bo nadal używa się szkło barwione w masie, maluje konturem i patyną oraz składa kwatery w szprosy ołowiane. Jednak diabeł tkwi w szczegółach. Kiedyś produkcja szkła odbywała się w prymitywnych warunkach. Paleta kolorów ograniczała się do czerwonego, niebieskiego i białego. Szkło było nierówne, często posiadało liczne skazy, które jak to dzisiaj oceniamy nadawało mu dodatkowych walorów plastycznych. To szkło było cięte przy pomocy rozgrzanego do czerwoności pręta stalowego. Farby szkliwne witrażownik ucierał własnoręcznie i po nałożeniu na szkło wypalał w piecu opalanym drewnem. Gotowe elementy szkła były łączone w kwatery przy pomocy profili ołowianych odlewanych w odpowiednio przygotowanych formach. Warto zaznaczyć, że wszystkie czynności witrażyści wykonywali sami, bo nie było firm produkujących materiały i narzędzia na ich potrzeby. Dzisiaj jest na świecie wiele hut szkła witrażowego. W Polsce mamy bardzo dobrą hutę z wieloletnimi tradycjami w Jaśle. Szkło witrażowe nadal wykonuje się ręcznie, co nadaje mu unikatowych walorów, ale technologia znacznie się rozwinęła usprawniając produkcję i można osiągnąć niemalże każdy kolor. Do cięcia szkła używamy specjalnie wyprofilowanych i utwardzonych kółek hart metalowych lub diamentów. Kiedy zachodzi potrzeba szlifowania krawędzi, to mamy do dyspozycji odpowiednie szlifierki i kamienie. Stosujemy wspomniane wcześniej, nieznane przed wiekami formy zdobienia tj. grawerowanie i trawienie. Stosujemy do wypalania piece ogrzewane prądem elektrycznym lub gazem. Dwuteowniki ołowiane wykonujemy bardzo precyzyjnie po przez przeciąganie metodą walcowania lub metodą tłoczenia. Można by jeszcze dorzucić różnice w przygotowaniu projektu, bo są już tacy witrażyści, którzy wykorzystują do tego celu komputery, co jak na razie budzi mój sprzeciw, bo uważam, że ręka doświadczonego twórcy wnosi do pracy to „coś”, czego żadna maszyna nie zrobi.
Czy jest jakiś temat, który szczególnie lubi Pan tworzyć na witrażach?
Każdy temat to nowe wyzwanie. Największą satysfakcję sprawiają mi realizacje, przy których mogę w pełni wykorzystać dostępne środki wyrazu dla osiągnięcia optymalnego rezultatu. Często jest to uzależnione od inwestora, który stawia określone swoimi potrzebami wymagania. Najlepsi inwestorzy to tacy, którzy mówią: daję panu wolną rękę.
Tworzy Pan witraże sakralne, jakie najczęściej?
Bardzo często przedstawia się na witrażach postacie świętych, patronów lub osoby zasłużone dla Kościoła. Np. na przełomie 2017 i 2018 roku robiłem serię siedmiu witraży poświęconych życiu Św. Wojciecha dla sanktuarium w Cieszęcinie. Innymi postaciami często przedstawianymi na witrażach są: Jezus, Matka Boska, Papież, Św. Faustyna, Ojciec Pio.
Czy zauważa Pan jakąś różnice między witrażami sakralnymi tworzonymi dawniej a tymi tworzonymi obecnie?
O ile w poprzednich okresach historycznych można obserwować stale rozwijający się kunszt malarski i zdolność do odtwarzania elementów natury w kompozycjach witrażowych, to obecnie twórcy raczej stawiają na przekaz bardzo ekspresyjny osiągany przez deformację formy i mocne kontrasty kolorów. Oczywiście należy także zwrócić uwagę na odważne podejmowanie tematów religijnych i ich interpretację. To, co kiedyś było nie do pomyślenia, dzisiaj staje się normą. Jest to naturalny proces ewolucji kulturowej.
Jaką rolę według Pana pełni sztuka religijna w kulturze?
Od początku naszej cywilizacji sztuka religijna odgrywała kluczową rolę w rozwoju kultury. Wszystkie dziedziny ludzkiej aktywności były mocno powiązane z religią. Można by wymienić architekturę, malarstwo, rzeźbę, literaturę, muzykę, niezliczoną ilość zawodów rzemieślniczych w tym witrażownictwo. Sytuacja zaczęła się zmieniać od XVIII w i musimy sobie jasno powiedzieć, że obecnie sztuka religijna nie wpływa znacząco na rozwój kultury.
Którzy polscy twórcy witraży mieli i mają wpływ na Pana twórczość?
Nie będę oryginalny jeśli powiem, że Józef Mechoffer i Stanisław Wyspiański, którzy zapisali się w historii polskiego witrażownictwa pięknymi kartami. Wielu obecnie tworzących witrażystów ma w dorobku ciekawe prace, ale chciałbym wyróżnić Ryszarda Więckowskiego, wykładowcę ASP we Wrocławiu, z którym miałem przyjemność pracować na początku mojej przygody z witrażami i podglądać go przy pracy. Nie wiem, czy wówczas miałem tego świadomość, ale te doświadczenia ugruntowały standardy tworzenia witraży na wiele lat.
Gdzie możemy odnaleźć Pana witraże?
Z tego, co wiem, to po za Antarktydą w mniejszej, lub większej formie znalazły się na wszystkich kontynentach. W zeszłym roku wykonałem pokaźnych rozmiarów witraż w miasteczku akademickim pod Brukselą. W tej chwili realizuję witraż do Londynu, a w kolejce jest projekt do Stuttgartu. Bardzo dużo witraży powstało w rejonie Kotliny Kłodzkiej, gdzie mieszkam i pracuję. Można tu wymienić kościół Św. Jadwigi w Ząbkowicach Śląskich, kościół w Jaworku, kościół w Strąkowej, kościół w Olbrachcicach drogę krzyżową w Wambierzycach, oraz niedawna realizacja stacji przedstawiających żywot Św. Wojciecha w sanktuarium w Cieszęcinie. W miejscowości Pokój w województwie opolskim wykonałem witraże przedstawiające Św. Faustynę oraz Ojca Pio. W Klasztorze Sercanów Białych koło Polanicy-Zdrój powstał witraż przedstawiający Matkę Boską z Dzieciątkiem.
Zlecenie Pana marzeń to...?
Marzenia, entuzjazm i aktywność są kluczem do osiągania nawet największych celów. Jestem w tej chwili na etapie myślenia o stworzeniu galerii/muzeum witrażownictwa, w którym chciałbym przedstawić jak najszerzej techniki witrażowe w tym materiały, narzędzia, urządzenia i wyposażenie pracowni witraży. Zademonstrować różne style i techniki zdobienia szkła stosowane w witrażownictwie. Wykonać kilka monumentalnych prac wyróżniających się siłą ekspresji.
Zdjęcia dzięki uprzejmości p. Zbigniewa.
























