Wywiad z raperem Marcinem Hebdą

             11 listopada 2017 roku uczestniczki projektu Młody Asyż - Marcelina i Emilia miały okazję przeprowadzić wywiad z raperem Marcinem Hebdą.

Od kiedy rapujesz i czy od samego początku poruszasz tematy religijne w swojej twórczości?

Rapuje od roku 2012, to jest rok, gdzie rozpocząłem swoją działalność. Nie zawsze poruszałem tematy religijne, dopiero w momencie, gdy moja wiara zaczęła się umacniać, kształtować wtedy odczułem potrzebę głoszenia dobrego słowa, miłosierdzia Bożego

Dlaczego zdecydowałeś się właśnie na ten rodzaj muzyki?

Dlatego, że rap towarzyszył mi od dziecka. Taka muzyka zawsze obracała się wokół mnie. Zawsze dziwiło mnie to, że ta muzyka jest przesiąknięta taką prawdziwością, że nie owija w bawełne, tylko pokazuje rzeczywistość taką jaką faktycznie jest. W rapie najbardziej pociągała mnie autentyczność. Myślę, że duży wpływ miało również środowisko, w którym przebywałem, ponieważ tam właśnie ta muzyka była na topie.

Co czujesz rapując?

Z pewnością olbrzymią łaskę, ponieważ mam okazję młodym ludziom przekazywać coś, czego nauczył nas Pan Jezus w tej właśnie formie - w formie muzyki RAP. Jeżeli tworzę tą muzykę to mam takie przeświadczenie, że Pan Bóg widzi we mnie osobę, przez którą chce działać. Czuje, że jestem narzędziem w Jego ręku i to jest taka niesamowita myśl, która napełnia miłością i właśnie tą miłość chce przekazywać innym.

Kiedy piszesz  swoje teksty? Zawsze czekasz na natchnienie, czy może natchnienie przychodzi podczas pisania?

Nie mogę powiedzieć, że czekam na moment, w którym przyjdzie natchnienie Ducha Świętego ale muszę powiedzieć, że każdy mój tekst jest pisany pod natchnieniem Ducha Świętego i o to trzeba się gorliwie i pokornie modlić, o właśnie taki dar, który pozwala to od siebie oddzielić i jednocześnie powoduje, że ja nie robię tego na swoją chwałę lecz na chwałę Boga, żeby nie mi bili brawo lecz Jemu. To Bóg jest na pierwszym miejscu a ja jestem Jego sługą.

Czy w Twoim życiu pojawiały się momenty, w których chciałeś uciec od Pana Boga?

Dzięki Bogu nie - nie miałem takiej myśli, gdzie chciałem kompletnie odrzucić Boga i być na Niego zły. Na początku tylko było tak ,że byłem ja i był Jezus. Nie mogę powiedzieć, że byłem wychowany w złej rodzinie, ponieważ byłem wychowany w katolickiej rodzinie, przyjmowałem sakramenty ale nie miałem świadomości tego co się dzieje podczas sakramentów, że wtedy przemawia do mnie sam Chrystus. Każdy z nas upada i to jest niejednokrotnie taka ucieczka od Boga i również mi się to zdarza. Myślę, że wszyscy jesteśmy takimi synami marnotrawnymi - odchodzimy, idziemy, upadamy, ten grzech nas tak zniewala i upadla. A gdy wracamy Pan Bóg nie mówi nam: ”Sorry, nie dzięki”, tylko przyjmuje nas z powrotem i mało tego tak się cieszy, że wyprawia ucztę z okazji naszego powrotu. Uważam, że każdy powinien mieć takie przeświadczenie, że Bóg nigdy nie karci, że On zawsze przebacza, raduje się z nami. 

Sądzisz, że Twoja muzyka wpływa jakoś na innych?

Myślę, że tak. Otrzymuje wiele wiadomości, w których młodzi ludzie dziękują mi za to, co robię, ponieważ pod wpływem mojej muzyki zrozumieli pewne rzeczy i zaczęli inaczej działać. Sądze, że im to jakoś pomaga ale pomaga również mi tworząc teksty umacniam się i myślę że inni też.

Czy masz na swoim koncie jakąś wydaną płytę?

Niestety nie mam. Zawsze mówię, że wydanie własnej płyty jest moim wielkim marzeniem.

Czy wiążesz swoją przyszłość z rapem?

Tak oczywiście - Pan Bóg powołał mnie do tego. Dał mi misję, którą muszę wypełnić. Ponadto jest to działalność, która sprawia, że młodzi ludzie przybliżąją się do Boga i jeżeli ja zaprzestałbym jej to uważam, że zrobiłbym coś bardzo złego. Jeżeli wiem, że moja muzyka komuś pomaga to jeśli automatycznie bym to zakończył to ci ludzie nie mieliby żadnej innej ścieżki aby dotrzeć do Boga. Będę działał dopóki Bóg mi pozwoli. 

Skąd pochodzisz? Czym się zajmujesz obecnie?

Pochodzę z małej miejscowości niedaleko Nowego Sącza. Ukończyłem szkołę techniczną hotelarską. Obecnie biorę czynny udział w różnych wydarzeniach, takich jak rekolekcje czy koncerty, rozmawiam z młodymi ludźmi a przede wszystkim jestem człowiekiem, który odczuwa potrzebę dzielenia się miłością Pana Boga z innymi ludżmi.

Co skłoniło Cię do uwierzenia, że to co robisz ma sens?

To jest proces, który trwa nadal. Polega on na coraz większym umacnianiu wiary ale z pewnością bardzo przybliżył mnie do tego KSM. Zostałem zaciągnięty na jedno ze spotkań przez mojego księdza katechetę. Początkowo byłem nastawiony bardzo sceptycznie ale z czasem przez różnego rodzaju czuwania przyzwyczaiłem się do tego.