Wywiad z redaktorem Gościa Niedzielnego - p. Grzegorzem Brożkiem
11 listopada 2017 roku uczestnik projektu Młody Asyż - Dominik Wrzyszcz przeprowadził wywiad z redaktorem Gościa Niedzielnego - p.Grzegorzem Brożkiem.
Proszę powiedzieć mi kim Pan jest i gdzie pracuje?
Jestem dziennikarzem, redaktorem Gościa Niedzielnego i pracuję w Tarnowie.
Czy od początku swojej kariery dziennikarskiej był Pan związany z Gościem Niedzielnym? Czy może pracował Pan też w innych miejscach?
Pracę dziennikarską rozpocząłem w 1993 roku, byłem wtedy redaktorem Gościa Tarnowskiego. Kiedy zaś dwa lata później otwierał się oddział, rozpocząłem obecną pracę. Kiedy skończyłem studia pracowałem przez rok jako nauczyciel równolegle w dwóch szkołach. Zacząłem szukać pracy po studiach i musiałem połączyć pół etatu w jednej szkole i drugie pół etatu w innej szkole. Pracowałem tak przez rok, utrzymując w dalszym ciągu kontakt z Gościem. Zacząłem pisać pierwsze artykuły i to mnie zaczęło interesować. Wtedy nie miałem jeszcze doświadczenia w pracy z uczniami. Miałem koleżankę, która współpracowała z ludźmi kilka lat i szkoda jej było porzucić pracę. Ja dopiero wszystko zaczynałem i to mi się podobało, pomimo że były to dwie różne szkoły. Szkoła podstawowa była trochę ciężka. W liceum zaś było już dużo lepiej. Uczyłbym w nim do dzisiaj gdyby nie to, że wtedy po prostu ciekawsza wydawała mi się, także finansowo, praca w redakcji.
Czy miał Pan jakieś wątpliwości rozpoczynając pracę dziennikarską?
Nie, wtedy uważałem, że jest to całkiem ciekawy zawód.
Czy w Pana pamięci utkwiły jakieś szczególne miejsca związane z naszą diecezją?
Tych miejsc jest naprawdę dużo, ponieważ od 10 lat jestem przywiązany do Diecezji Tarnowskiej. Kiedyś byłem w niej zatrudniony, bo mamy oddziały diecezjalne. Jednak niezależnie od tego, każdy miał swoje zainteresowania, mógł się jakoś wykazać i wtedy trzeba było zrobić pewne rzeczy na łamy ogólnopolskie. Pamiętam jak kiedyś biskup Władysław Bobowski podczas rozmowy mówił, że właściwie istnieje jedna parafia, w której nie był i są to Borki, koło Bochni. Mówił, że czasami księża pytają czy już był wszędzie, czy też są takie parafie w których go jeszcze nie było. Otóż ze mną jest podobnie - w wielu parafiach już byłem i każda z nich jest dla mnie pod jakimś względem ciekawa.
Proszę podzielić się ze mną jakimiś interesującymi wydarzeniami, w których brał Pan udział oraz wspomnieniami, związanymi z osobami, które Pan podczas nich poznał.
Dla mnie ciekawymi wydarzeniami były pielgrzymki papieskie. Pamiętam pielgrzymkę w Starym Sączu w 1999 roku, w której uczestniczyłem już jako dziennikarz. Wtedy funkcjonowało biuro i też mieliśmy stworzony taki specjalny sektor, obok którego przemieszczały się tłumy pielgrzymów. Nie da się ukryć, iż powodowało to wielkie zamieszanie. Z osobami z reguły mam miłe wspomnienia. Nie mam jakiś przykrych spotkań - wszystkie są fajne. Natomiast z takich wydarzeń czy miejsc już niekoniecznie wszystkie są sympatyczne. np. podczas powodzi trzeba było pojechać tam, gdzie jest bardzo dużo wody, płynąć łódką żeby zrobić kilka ciekawych zdjęć, co nie było łatwe, ponieważ trzeba było wiosłować jedną ręką a drugą robić zdjęcia.
Czy spotkał Pan kogoś sławnego, pracując jako redaktor Gościa Niedzielnego?
Chyba nie spotkałem nikogo sławnego. Teraz zmieniła się sposobność redagowania Gościa Niedzielnego. Dawniej było tyle możliwości. Więcej uwagi zwracaliśmy na to, aby rozmawiać z takimi osobami, z którymi trzeba było się gdzieś spotkać. Dzisiaj sposób redagowania wydaje się naturalny, bo życie toczy się tak naprawdę bardzo szybko. Aktualnie redagujemy nie tam, gdzie są jakieś extra wydarzenia, tylko właśnie w rodzinach, w parafiach. Dzisiaj tak jakby ten punkt ciężkości jest trochę przesunięty i nie szukamy sławnych ludzi.
Czy udało się Panu spotkać z Janem Pawłem II?
Tak ale były to spotkania prywatne, niezwiązane z Gościem Niedzielnym. Aczkolwiek to też jest poniekąd związane z Gościem - mamy obok takiego dziennikarza, z którym przeżywamy wspólne rekolekcje. Czasami są dwa takie dni w roku i można sobie wybrać ich miejsce. Zdarzało się też, że rekolekcje głosiły sławne dzisiaj osoby - przy takiej okazji jest zawsze możliwość rozmowy. Obecnie dziennikarz, o którym wspominałem wcześniej jest Metropolitą Łódzkim. Kiedyś był bardzo modny, a jego literatura była wydawana za komuny. Był on przyjacielem Papieża, który także głosił rekolekcje.
Jakie są plusy i minusy pracy redaktora?
To co najbardziej robi wrażenie to sam fakt, że takie wielkie celebracje są czymś dla mnie ważnym, ale z drugiej strony jakby z troche innym nastawieniem, ponieważ trzeba jakiś tekst z tego utworzyć. Z pewnością jest to duże przeżycie duchowe - jedziemy i poznajemy kilka osób, z którymi musimy porozmawiać, zrobić kilka zdjęć, a później pomyśleć jak w miarę szybko coś przygotować. Są jeszcze strony internetowe, które też dosyć szybko muszą reagować - trzeba wszystko na bieżąco wrzucać. Ludzie przychodzą się modlić, a ja po prostu idę do pracy. To jest taki pewien dyskomfort, bo podczas np. Święta Rodziny, albo innych wielkich wydarzeń diecezjalnych, gdzie ludzie się zjeżdźają po to, aby doświadczyć wspólnoty, by się razem modlić a ja mam taką świadomość, że mnie wiele rzeczy zwyczajnie omija. Jestem w paru miejscach i czuję, że tysiąc rzeczy mnie omija, ale też, że pojawia się tysiąc nowych doświadczeń. Jest jednak nadzieja, że ktoś może z tego skorzystać, że to się jakoś bilansuje. Moja mama czasami pyta: ,,Jedziesz gdzieś? A ja bym pojechała, ale szkoda że tak późno jest...''. Jeśli mam polecenie, to muszę je wykonać. Wystarczy jeden telefon i muszę być na miejscu, mieć własne obserwacje, spotkać się z ludźmi, porozmawiać z nimi. Czasami się narzucają. Ostatnio moja koleżanka była na jakimś spotkaniu i zauważyła, że ktoś siedzi i płacze, więc podeszła i podpytała, czemu to jest takie ważne dla niego. Są ludzie, którzy są obojętni na to wszystko i wtedy rodzi się pytanie do takiego kogoś - po co tu jest? Wtedy trzeba poszukać kogoś innego, kto powie, że to jest dla niego ważne, kogoś kto oznajmi, że to zmienia jakoś jego życie.





